| Zjazd na byle czym |
| 25.01.2010. | |
|
O tytuł najlepszego w tym roku „zjazdowca” walczyli zarówno mali jak i ci więksi, a w rolę zawodnika wcielił się nawet proboszcz parafii w Porąbce Uszewskiej ks. Józef Golonka. Nie odważył się jednak pokonać całej trasy wyznaczając sobie start tuż przed metą. Dojechał bezpiecznie, trasę ocenił jako odpowiednio przygotowaną i można było zaczynać. Najpierw ścigali się zawodnicy w wieku do 7 lat. W tej grupie dominowały tradycyjne sanki, a najlepszy czas uzyskała Julia Gurgul. Wśród starszych zawodników obok sanek pojawiły się też pojazdy rzadziej spotykane na stokach. Był dmuchany basen stosowany zwykle w upalne dni w ogrodach, którym tym razem ze stoku ruszyła dwuosobowa załoga złożona z ojca i córki. Spore prędkości osiągał zawodnik jadący na… kanistrze na paliwo. Kłopot miał tylko z hamowaniem, ale ostatecznie zatrzymał się na bandach ze słomy unikając ewentualnej kąpieli w lodowatej wodzie. Ponadto zjeżdżano na pojazdach łączących walory nart z sankami oraz na czymś w rodzaju śnieżnego roweru. Sądząc z umieszczonego na nim napisu „Joanna” najprawdopodobniej był on wyrazem cieplejszych uczuć żywionych wobec osoby o tym imieniu. Najwięcej powodów do zadowalania miał na mecie Daniel Dadej, który uzyskał najlepszy czas. Najczęściej jazda po zmrożonym, szybkim torze odbywała się na popularnych od lat workach z sianem. Dosiadający ich zawodnicy preferowali różne techniki jadąc raz to na brzuchu głowa do przodu raz to kładąc się na plecach z nogami wyciągniętymi do przodu. Najszybciej w tej kategorii pojechał Jan Pałucki. Kategorię „oryginalny pojazd” wygrali Tomasz Cebula i Przemysław Duda, którzy do ślizgania po stoku przysposobili starego „malucha”. Łatwiej było nim zjechać z góry niż dostarczyć go na start. Na miejsce przywieziono go na przyczepie, a do góry pchała kilkuosobowa ekipa. WYNIK: Kategoria do lat 7
Kategoria powyżej 7 lat:
Kategoria „Worki ze słomą”:
Kategoria „Oryginalny pojazd”:
Galerię z imprezy można oglądać tutaj . |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|






Siarczysty mróz nie wystraszył ani organizatorów ani uczestników tradycyjnego już „zjazdu na byle czym” w Porąbce Uszewskiej. Najwięcej emocji wzbudził przejazd pojazdy skonstruowanego z karoserii „malucha”, który nie tylko dojechał do mety, ale był w stanie zaliczyć nawet drugi przejazd. 












